Archiwum

1834 – dziś..

..dzięki Karolkiewiczowi zostałam zasypana nową wiedzą na temat skateboardingu.. ..trucki, decki, flipy, backflipy.. ..a to przy okazji wspólnej wyprawy po nowego decka, bo poprzedni się wziął i złamał.. ..miał coś koło trzech tygodni.. ..przy okazji wybiłam z głowy kupowanie szablonów do malowania deski, po kilkadziesiąt złotych sztuka.. ..zawiadomiłam, że jak będzie miał wzór, to mu [...]

1804 – wczoraj..

..wieczorem, godzina 19. i mnie naszło.. ..że muszę już-zaraz-teraz-koniecznie wyjść z domu, przejść się do centrum handlowego i koniecznie kupić patelnię, bo inaczej najpewniej mnie szlag trafi.. ..bo odklejanie przepysznych, beztłuszczowych omlecików ze zwykłej patelni (niejednokrotnie już przypalonej w toku potyczek kuchennych) było masakrą.. ..odklejanie omlecików z patelni grillowej było już łatwiejsze, ale jednak trzeba [...]

1766 – ostatnio w biegu..

..nawet jeśli nie w sensie fizycznym, to mentalnie.. ..można w ogóle uprawiać mentalnie maraton?

..w drodze do domu umówiłam się z kurierem, że będzie między 13:30 a 15., chwilę potem oświeciło mnie, że o 13:45 zabukowany fryzjer, czyli być może będę biegać po ulicy z turbanem i fartuchem zamotanym dookoła szyi, w pogoni za paczką.. [...]

1716 – kaloszki w groszki :)

żródło

..zastanawiałam się od kilku tygodni :) jakieś tam w Fashion House ostatnio były, ale z racji, że wpieprzyliśmy się prosto w największą wyprzedaż roku, to skończyłam na zakupie innego rodzaju obuwia i zaraz po (wraz z dżinsami qkota i qkotem) uciekałam wygrzebywać się z parkingu..  ..przyda się taka szczelna i kolorowa [...]

1650 – czyżby koniec świata..

..miał nadejść, albo po świętach zaczyna obowiązywać całkowity zakaz nabywania produktów spożywczych do odwołania?

..nie lubię tłumów.. zwłaszcza tych napierających z każdej strony, sapiących do ucha nieświeżym oddechem czy częstujących wyziewami sączącymi się ze spoconych pach.. brrr.. ..na Przystanku Woodstock był tłum, ale przeżyłam (mimo ograniczonej motoryki), bo tłum był.. wyluzowany, nieśpieszny, radosny.. ..Wielki Piątek, [...]

1513 – po kilku dniach..

..wybitnych problemów ze wstawaniem (co akurat dla mnie jest najmniejszym problemem, bo spać lubię), obudziłam się jak qkot wychodził do pracy, jeszcze krótką drzemkę zaliczyłam i co? ..pstro, spać się nie chce! ..albo jestem chora, albo wypoczęta ;) ..co więcej – obudziłam się już głodna, zjadłam śniadanie, i.. to było coś więcej niż kawa.. ..w [...]

1487 – będę monotematyczna..

..ale dalej zimno.. ..temperatura niby dodatnia, sypie śnieg, czyli żeby dotrzeć na halę potrzebna mi będzie amfibia.. ..kfuck..

18:20.. farsze zrobione.. qkot pojechał, a że ja jeszcze sporo czasu w kuchni spędzę, to kupiłam specjalnie na tę okazję winko.. dolałam ciutkę do pierogów z kapustą i grzybami.. mniam.. .. muzyka gra.., pora zabrać się za [...]

1486 – znów na zakupy iść jest mi dane..

..ale tym razem z zestawem głośnomówiącym.. ..bo jak ktoś dzwoni, to zazwyczaj wtedy, gdy jestem przy kasie, pakuję nabytki do siatek, otwieram/zamykam drzwi.. ..albo trzymam w paszczy rękawiczkę, żeby coś tam precyzyjniej sięgnąć.. ..najczęściej telefon, który akurat w tej chwili przestaje dzwonić..

19:27.. i co? chodziłam z tym zestawem głośnomówiącym pół dnia i co? jeden [...]

1484 – jest zimno..

..nie że na dworze i nagle dokonałam tego odkrycia.. ..zimno jest w mieszkanku.. ..może dlatego kot od rana robi parkour i pakuje się pod wannę? ..nie ma termometru pokojowego, ale.. grzejniki otwarte na full, ja w polarach, żłopię wrzątek i.. nic, dalej niefajnie.. ..i to ma być jakaś zachęta do podjęcia zakupów? ..no nie ma [...]