Archiwum

1312 – gdyby nie słońce..

..rozlane na parapecie, to bym powiedziała, że nie, że nie wstanę i że możecie mnie pocałować gdzieś.. ..a tak – wstałam.. ..kawa, kanapki.. ..za chwilę porządki, trzeba ogarnąć kuwetę.. ..potem bryzg w autko i w okolice Sławna, do znajomych.. ..z cytrynówką i beztłuszczowym ciastem qkota :) ..zmienić klimat itp. ..dzisiejszy sen był jak pięćdziesięcioodcinkowy niemiecki [...]

1284 – niby weekend..

..ale co z tego, skoro jutro praca sama się pcha mi w ramiona..

..jako słomiana wdowa piję słomkowe wino..

..mózg muszę wydobyć z otuliny z waty, w której przebywał przez znaczną część dnia.. ..przytłumione dźwięki.. wydawały się przytłumione.. ..pewnie przytłumiona byłam ja.. ..na bank.. ..byłam ja, potem długo długo nic, i dopiero reszta świata, choć [...]

1275 – niedzielne przedpołudnie..

..płynie leniwie.. ..kawa.. jogurt.. coś do poczytania.. ..telewizyjna sieczka leci w tle, zdaje się jakaś starsza wersja Robin Hood’a..

..przetestowałam funkcję opóźnienia startu prania.. włączyłam pralkę o 2. rano z 6-godzinnym opóźnieniem.. wyspałam się, wstałam, wróciłam z naręczem pachnących i puchatych ręczników.. ..muszę tylko wymyślić, jak uszczelnić połączenie kranu z wężem doprowadzającym wodę do [...]

1256 – kolejny dzień urlopu..

..z okazji komisji lekarskiej.. ..wstałam najpierw o 6.. pojechałam z qkotem odebrać biurko, które załatwił mła padre.. przywieźliśmy, wstawiliśmy, qkot wywiózł jeden z dwóch stolików, na których do tej pory stał jego komputer do pracy, drugi zaistnieje na przedpokoju jako półka na torby.. wróciłam, wyszłam z jakże sztywnej formy nadaną przez bawełnianą koszulkę i ponownie [...]

1177 – relaksu trzeba..

..bo silniczek zaczyna mi fiksować.. ..opary absurdu wdychane za dnia potęgują wewnętrznego MCRa.. ..muszę go na krótkiej smyczy trzymać.. ..a wiadomo, że krótkie smycze najszybciej się rwą.. ..przekichane..

1144 – fraszka z rana jak śmietana

Mowa ciała

Znudziła się Ciału dyskusja więc nabrało wody w usta.

by cotta, 6:39 a.m. (nie wiem skąd to się bierze i mnie budzi)

1126 – ..i zwalniam..

..naprzemiennie.. ..kąpiel wykończyła Grabaża.. ..wychodząc z piany włączyło mi się zarządzanie czasem i chciałam jednocześnie ściągnąć z linki ręcznik oraz się obrócić.. ..komponując poszczególne figury w całość nie uwzględniłam wystającego ze ściany solidnego kraniska.. ..przyrżnęłam.. ..ruchem posuwistym i pogłębiającym.. ..konkretnie.. ..niczego sobie szrama, jutro na powierzchnię skóry na 100 % wypłynie kolejna abstrakcja w odcieniach [...]

1119 – spokój..

,..i świergot ptaków dookoła.. ..czasami jakiś gołąb tupiąc przespaceruje się za oknem.. (lubię ten odgłos) ..słońce wciska się do pokoju i rozkłada na dachach okolicznych budynków.. ..gdzieś tam daleko słychać szum ruchu ulicznego, ale ciężko jest mu się przebić tu, na górę..

..lista to-do leży przede mną.. ..przecieram twarz, myśląc o drugiej kawie.. ..może..

[...]

1106 -qkot pojechał..

..na święta o świcie, ja się zbieram i wybieram na zakupy przedświąteczne..

..wczoraj próbowałam porozmawiać z mamą na prosty temat.. co mam zrobić/kupić/przygotować na święta.. kilkanaście minut rozmowy opiewało głównie na gorzkie żale, jak to nie ma czasu i tym podobne klimaty.. ostatecznie niczego nie ustaliłam, choć wydawało mi się to dziecinne proste.. robię to, [...]